Agata Blaszkowska Jewelry

Agata Blaszkowska Jewelry

(3)
Kontakt z projektantem
Dodaj do ulubionych

O MARCE

Agata Blaszkowska Jewelry to niszowa marka autorskiej biżuterii, zakorzeniona w fascynacji surową materialnością metalu, strukturą i śladami, jakie czas pozostawia na materii. Każdy projekt rodzi się z potrzeby poszukiwania autentyczności – z dala od masowej produkcji, powtarzalnych schematów i przelotnych trendów. Każdy tworzony przeze mnie egzemplarz jest unikatowy, nigdy nie był i nie będzie powielony! Sercem marki jest autorska pracownia w Stambule, tętniącym życiem mieście kontrastów, w którym mieszkam i tworzę. To właśnie to specyficzne otoczenie, połączone z tęsknotą za organicznym porządkiem natury, definiuje charakter moich prac. Moje projekty to miniaturowe formy rzeźbiarskie. Powstają przy użyciu tradycyjnych oraz eksperymentalnych technik złotniczych, w tym pracy w wosku, co pozwala na uchwycenie niepowtarzalnych, organicznych tekstur, odcisków i surowych wykończeń. Flagowe kolekcje mojej marki, takie jak „Hush” czy „Habitat”, to opowieści zamknięte w srebrze i pozłacanym mosiądzu. Inspiracją dla nich stają się miejskie imprints, faktury odnalezione w najbliższym otoczeniu oraz surowy, uziemiony charakter formy. Biżuteria ta nie dąży do idealnej gładkości – jej siłą jest celowa niedoskonałość, faktura, którą chce się badać dotykiem, oraz naturalny blask metalu skontrastowany z matowymi płaszczyznami. To biżuteria stworzona z myślą o osobach świadomych swojego stylu, które w dodatkach szukają czegoś więcej niż ozdoby – szukają obiektów z duszą, wyrazistych form artystycznych i autentycznego rzemiosła. Wybierając Agata Blaszkowska Jewelry, wybierasz unikalny zapis rzeźbiarskiego gestu, który staje się częścią Twojej codziennej historii.

Opinie Agata Blaszkowska Jewelry

Wszystkie opinie są potwierdzone zakupem
Piękny, niepowtarzalny, jeszcze ładniejszy niż na zdjęciu!
JO
Joanna
Srebrny pierścionek z bursztynem i inkluzjami
Przepiękny naszyjnik! Wykonanie z ogromną dbałością o detale, złocenie prezentuje się bardzo szlachetnie. Na żywo wygląda zjawiskowo. Szybka wysyłka i przemiły kontakt. Zdecydowanie polecam!🫶
Sabina
Naszyjnik z labradorytem Hush
Rewelacja!
Michalinaautomatyczna opinia
Super obsługa i jakość.
MA
Małgorzataautomatyczna opinia
Zakupy szybkie i bezproblemowe.
Agnieszkaautomatyczna opinia

Wywiad z Agata Blaszkowska Jewelry

Co było impulsem do stworzenia własnej marki?

Zawsze poszukiwałam sposobu na artystyczną ekspresję, a o biżuterii myślałam jeszcze w liceum. Wtedy jednak ten pomysł wydał mi się zupełnie nierealny i ostatecznie akademicko oddałam się mojej innej pasji - socjologii. Mieszkając już w Stambule, jakieś 10 lat temu, na obozie Tai Chi w klimatycznym miasteczku Şirince, spotkałam dziewczynę, która poleciła mi stambulskie warsztaty podstaw technicznych tworzenia biżuterii, organizowane przez dwie artystki zajmujące się nowoczesnym designem. To był strzał w dziesiątkę.

Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?

Nazwa mojej marki to po prostu moje imię i nazwisko. Zdaję sobie sprawę, że tu, gdzie mieszkam - w Turcji - może ono brzmieć egzotycznie, a zarazem być trudne do wymówienia. Jednak w świecie biżuterii nazwisko jako nazwa marki ma swoje szczególne znaczenie. Oznacza, że marka jest autorska i artystyczna, a nie powtarzalna czy komercyjna. Moja marka taka właśnie jest. Kocham eksperymenty, a każdy model jest zupełnie unikatowy.
agata-blaszkowska-jewelry-sklep.jpg

Co wyróżnia produkty Agata Blaszkowska Jewelry na tle innych dostępnych na rynku?

Realizuję moje pomysły, używając naprawdę wielu metod, technik i materiałów: praca w wosku, tradycyjne techniki jubilerskie, oprawa kamieni czy Mitsuro Hikime to tylko niektóre z nich. Wszystko jest w 100% wykonane przeze mnie i nie ma drugiego takiego samego egzemplarza. To marka dla osób, które chcą mieć coś jedynego w swoim rodzaju, a zarazem nowoczesnego i oryginalnego.

Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?

Ja dopiero zaczynam moją przygodę na rodzimym rynku! Do tej pory sprzedawałam moją biżuterię międzynarodowo. Polska przyjęła mnie bardzo ciepło. Mam wrażenie, że Polacy nie boją się niewielkich, autorskich projektów i poszukują unikatowości, którą zapewnia moja marka.

Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?

Moja pierwsza klientka pochodziła z Grecji. Pamiętam, że zamówiła bardzo oryginalne, nieregularne kolczyki o strukturze gąbki. Była bardzo zadowolona, napisała mi cudowną opinię, a ja do dziś pamiętam tę ogromną radość, że ktoś chce zapłacić za to, co zaprojektowałam i wykonałam, i po prostu to nosić.

Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?

Największą satysfakcję daje mi po prostu możliwość tworzenia i ta artystyczna ekspresja. Według mnie nie ma piękniejszego uczucia niż bycie w artystycznym „flow".

Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?

Zdecydowanie tak! W pracy z woskiem, a szczególnie techniką Mitsuro Hikime, przypadek jest niemal wpisany w proces. Nie oznacza to, że nie trzeba znajomości technik złotniczych, ale myślę, że otwartość na to, co niespodziewane, jest niezwykle istotna w artystycznym procesie.

Co najbardziej inspiruje Cię do działania?

Najbardziej inspiruje mnie obserwowanie świata na styku natury i tkanki miejskiej. Życie w Stambule dostarcza mi nieustannego bodźca, kontrast między wielowiekową historią, geometrią architektoniczną a organicznym duchem natury jest niezwykle napędzający. Fascynują mnie też nieregularne, nieoczywiste struktury: kora drzew, minerały, faktura gąbki czy ślady minionego czasu na metalu. Uwielbiam moment, w którym te organiczne powidoki przekładam na plastyczny wosk, pozwalając materii żyć własnym życiem. Inspiracją są dla mnie również sami ludzie. Świadomość, że tworzę coś, co staje się dla kogoś osobistym, noszonym na co dzień małym dziełem sztuki, daje mi największy napęd do działania.

Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?

Ostatnio jest to różnego rodzaju wosk. Jego topienie, kapianie, rzeźbienie oraz japoński wosk Mitsuro Hikime. Zawsze też poszukuję kolejnych struktur i wzorów z użyciem tkanin, gąbki czy różnych motywów natury.

Jak wygląda Twój proces twórczy - bardziej improwizacja czy plan?

Nie ma reguły. Jeżeli jest to klasyczny sygnet z kamieniem szlachetnym, to oczywiście przygotowuję się do tego: szkicuję, robię pomiary, upewniam się, że mam wszystkie potrzebne narzędzia. Od czasu do czasu idę jednak na pełen spontan, bo uważam, że tylko w taki sposób można być twórcą, a nie odtwórcą.

Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?

Mitsuro Hikime, tego wosku nie ma w sprzedaży w Turcji, więc dość długo pracowałam nad stworzeniem własnej receptury. Nigdy też nie byłam na żadnych warsztatach ani kursie związanym z tą techniką. Oprócz tego, choć tych produktów nie ma już na Pakamerze, bo zostały sprzedane, byłam bardzo dumna z moich odlewów z różnego rodzaju gąbek.

Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Agata Blaszkowska Jewelry - który by to był?

Gdybym miała wybrać jeden flagowy projekt, postawiłabym na kolczyki z serii Habitat. To właśnie w nich skupia się cała esencja marki Agata Blaszkowska Jewelry: fascynacja autorskim eksperymentem, przenoszenie śladów i faktur z otoczenia na metal oraz absolutna unikatowość. Habitat powstał z organicznych imprints, surowa, mięsista struktura odlana w metalu sprawia, że żaden egzemplarz nie jest możliwy do powtórzenia. To noszone na uchu małe, rzeźbiarskie dzieło sztuki, które bezkompromisowo definiuje styl myślenia o biżuterii autorskiej.

Dla kogo tworzysz swoje produkty?

Tworzę dla osób poszukujących indywidualizmu. Moje projekty trafiają do ludzi, którzy cenią autorskie rzemiosło, niebanalną estetykę i odważne formy. Jeśli ktoś lubi biżuterię z charakterem, taką, która przyciąga wzrok, ma swoją własną teksturę i nie istnieje w drugim takim samym egzemplarzu. To właśnie z myślą o nim projektuję w mojej pracowni.

Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?

Tak! Chętnie realizuję indywidualne zamówienia i modyfikuję moje autorskie wzory. Personalizacja może dotyczyć wyboru kamieni (ich koloru i rodzaju), wykończenia metalu (złocenie, srebro, oksyda), dopasowania idealnego rozmiaru, a także drobnych zmian w samej rzeźbiarskiej strukturze wosku na etapie projektowania. Jeśli masz w głowie pomysł na unikatowy pierścionek, naszyjnik czy kolczyki, napisz do mnie, a wspólnie przekujemy tę wizję w gotowy obiekt.

Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?

Nie wiem, czy to dziwactwo, ale tak widzę swój proces twórczy: praca z biżuterią to dla mnie droga docierania do kolejnych „pokoi". Gdy jestem w danym pokoju, skupiam się bardziej na tworzeniu kolekcji, dopracowywaniu jej detali oraz na rozwoju techniki, z którą pracuję. Kiedy natomiast jestem w drodze „do pokoju", wszystko, na czym spocznie mój wzrok i co dostaję w swoje ręce, traktuję jak potencjalny projekt. Wtedy absolutnie na wszystko patrzę przez pryzmat tworzenia biżuterii.

Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?

Najczęściej jest to zachwyt nad nieidealnością i poczucie bliskości. Chcę, aby osoba nosząca moją biżuterię poczuła, że trzyma w dłoniach coś niezwykle autentycznego. Żywą strukturę, która ma swoją własną historię i duszę, a nie jest chłodnym, idealnym odlewem z fabrycznej taśmy. Zależy mi na przemyceniu pewnej intymnej tajemnicy i spokoju. Chciałabym, żeby moje projekty działały niemal jak osobisty talizman, dawały poczucie wyjątkowości, odrobinę artystycznej wolności i zachęcały do zatrzymania się na chwilę, by dotknąć faktury i poczuć jej obecność.

Jak reagujesz na ciszę - inspiruje Cię czy męczy?

W pracowni cisza raczej mnie męczy. Wolę pracować przy muzyce lub z jakimś podcastem w tle. Przyznaję jednak, że nie zawsze w te rozmowy czy monologi się wsłuchuję. Po prostu lepiej pracuje mi się z takim „szmerem" w tle.

Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?

Nie jest to stuprocentowa reguła, ale zwykle, gdy mam gorszy dzień w pracowni, lubię wyciągnąć stare notatki i różnego rodzaju książki związane z biżuterią lub po prostu ze sztuką, włączyć muzykę, zrobić dobrą kawę, a nawet jakąś fajną przekąskę i trochę się „pouczyć", trochę zainspirować, trochę uspokoić. Nigdy nie zmuszam się ani nie wymagam od siebie osiągania jakiegoś celu w taki dzień.

Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?

Myślę, że stałam się dla siebie bardziej wyrozumiała i przestałam się porównywać do innych. Są ludzie, którzy skupiają się bardziej na rzemiośle, inni na oryginalności. Na tym rynku jest tak ogromna różnorodność i myślę, że dla wszystkich jest miejsce. Nauczyłam się ufać sobie i swojemu procesowi.

Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Agata Blaszkowska Jewelry?

Bardzo chciałabym dotrzeć do szerszej publiczności w Polsce oraz stworzyć więcej kolekcji. Być może w przyszłości będę chciała też dopracować łatwiejszą powtarzalność najlepszych modeli. Poza tym chciałabym wciąż uczyć się nowych metod i technik oraz robić rzeczy nowe i różnorodne, gdyż to właśnie te eksperymenty dają mi największą radość.

Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?

Nie oglądaj się na innych, skup się i idź naprzód w takim tempie, w jakim chcesz i możesz.