Co było impulsem do stworzenia własnej marki?
Od 17 lat podróżuję do Namibii, Południowej Afryki i Botswany. Moim ogromnym marzeniem było nie tylko zarażać rodaków miłością do Afryki, ale także przywozić cząstkę jej do naszego pięknego kraju. Stąd pomysł na sprzedaż najlepszej jakości produktów z RPA tu u nas w Polsce.
Jak długo trwały poszukiwania idealnej nazwy i dlaczego właśnie ta została wybrana?
Nazwa była oczywista już w pierwszej minucie, gdy postanowiłam założyć firmę. Mam na imię Amelia, stąd A&A Just Africa. Amelia & Afryka.
Co wyróżnia produkty Just Africa na tle innych dostępnych na rynku?
Jakość. Wiem, że każdy tak mówi. Jednak produkty wytwarzane w 100% w RPA są uznane przez najlepszych projektantów w RPA. Są trwałe i oryginalne. Mają też swoją historię, ponieważ każda firma, którą reprezentuję, ma transparentne warunki zatrudnienia lokalnej ludności. Każda firma jest przeze mnie sprawdzona. Każdy pracownik ma swoją historię, która jest szanowana. Na przykład historia Verony, która zaprojektowała kosz o tej nazwie. Takich historii znam wiele.
Czy łatwo było odnaleźć się na rodzimym rynku z autorską marką?
To odnajdywanie się nadal trwa ?
Czy pamiętasz pierwszego klienta lub pierwsze zamówienie? Jakie to było uczucie?
Pamiętam. Byłam podekscytowana, lekko przerażona. Mam kontakt z klientką do tej pory ? Już 12 lat.
Co daje Ci największą satysfakcję w codziennym prowadzeniu marki?
Najbardziej lubię poszukiwać nowych producentów, bo odbywa się to podczas moich podróży po Afryce. A tu w Polsce najbardziej lubię pakować zamówienia i być w kontakcie z klientką lub klientem.
Czy zdarzyło Ci się stworzyć coś zupełnie „przypadkiem", a okazało się hitem?
Nie jestem świetnym sprzedawcą, więc wiele rzeczy wydarza się intuicyjnie lub przypadkiem ?
Co najbardziej inspiruje Cię do działania?
Ludzie i chęć dzielenia się miłością do Afryki.
Po jakie tworzywa, surowce lub narzędzia sięgasz najczęściej w swojej pracy?
Najbardziej lubię bawełnę i porcelanę. Wyszukuję też produkty tworzone np. z plastikowych butelek. Wiadomo, że Afryka jest bardzo zaśmiecona niestety, więc wszystkie takie inicjatywy recyklingu przyciągam jak magnes.
Jak wygląda Twój proces twórczy – bardziej improwizacja czy plan?
Najczęściej improwizacja, bo kieruję się sercem i intuicją. Robię tak, jak sama chciałabym być traktowana.
Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna/y i dlaczego?
Jestem dumna z każdej mojej działalności. Moje współprace z producentami są zawsze przemyślane. Jak ja sprzedaję, to oni mają pracę wytwarzając te produkty, jak mają pracę, to mogą wyżywić swoje rodziny itd.
Gdybyś miał/a wskazać flagowy produkt marki Just Africa – który by to był?
Kikoi, zdecydowanie. Jest to produkt kameleon. Służy ci tak, jak tego chcesz. Kochanym przez klientki produktem są koce vrou-vrou. Każdy z nich tworzy indywidualny, prawie trójwymiarowy wzór. Ale kochana jest też torba na ramię Shopper – niezwykle trwała forma. Pomieści wszystko to, co ma przy sobie zapracowana kobieta.
Dla kogo tworzysz swoje produkty?
Dla osób, które cenią sobie jakość i trwałość, a nie rabaty i niską cenę. Ponieważ za ceną dobrze wykonanego produktu stoi człowiek. Za produktem o bardzo niskiej cenie stoi nieszczęśliwy człowiek. Rozumiem sytuację osób, które nie mogą pozwolić sobie na droższy produkt – chodzi mi o zbyteczny konsumpcjonizm. Tworzę dla osób, które mogą mieć tylko jeden koc, ale trwały i ponadczasowy.
Czy tworzysz spersonalizowane projekty? Jakie? Na czym polega personalizacja?
Staram się.
Czy masz twórcze dziwactwa, z których się śmiejesz?
Chyba nie. A może tak – jak zaczynam pisać post na bloga, to zawsze najpierw piszę go piórem w moim dzienniku. Tak jak kiedyś pisało się wypracowania w szkole, najpierw na brudno, potem na czysto.
Jaką emocję najczęściej próbujesz „przemycić" do swoich projektów?
Spokój i wdzięczność. Jesteśmy tak zapracowani – niedawno modne stało się chwalenie wręcz ogromem zajęć, im mniejsza ilość snu, tym lepiej. A ja próbuję przemycić wdzięczność za tu i teraz. Za dobry czas spędzony ze sobą. Bo wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
Jak reagujesz na ciszę – inspiruje Cię czy męczy?
Ciszę w biznesie? Daję sobie czas i zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić. Ciszę w życiu przyjmuję z wdzięcznością.
Czy masz rytuał na „gorszy dzień w pracowni"?
Wtedy zawsze czas spędzam z moim psem. Uspokajam myśli i wracam do pracy.
Co zmieniło się w Tobie od czasu, gdy zaczynałaś/eś swoją przygodę z marką?
Wszystko. Jestem spokojna, wdzięczna. Pracuję na własnych zasadach, szanując każdą chwilę. Jestem cierpliwa i wyrozumiała.
Jakie masz plany lub marzenia związane z rozwojem marki Just Africa?
Moim marzeniem jest otwarcie coffee shopu takiego jak w Afryce. Afrykańskie produkty, herbata rooibos i dobra kawa. Spotkania i rozmowy o podróżach.
Jaką myśl, radę lub słowo otuchy przekazał(a)byś sobie z czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało?
Amelia, cierpliwości. Pracuj ciężko, ale zdrowo. Pamiętaj, że wszystko ma swój czas.